Od lat mamy swoje pomidory – w lecie i w jesieni bezpośrednio z pola; zimą i wiosną z zamrażalnika i ze słoików. Mrożę tylko malutkie pomidorki – czerwone, żółte, bordowe, okrągłe i butelkowe. Te większe przerabiamy na soki.

Pomidory sieję już w lutym w dniu owocu, zgodnie z biodynamicznym kalendarzem Marii Thun. Używam w większości swoich nasion, bo te są przystosowane do naszej ziemi i klimatu.

To wielka radość, obserwować jak rosną te roślinki na parapetach okien, kiedy za oknem jest zwykle szaro i zimno. Jedne pomidory rosną szybciej – te co mają więcej ciepła i słońca, inne wolniej bo jest im zimno (często otwieram okna, aby wywietrzyć pokoje).

Te „parapetowe” pomidory przypominają mi – mimo zimna, że prawdziwa jasna i ciepła wiosna będzie już niedługo. Dają mi wewnętrzną radość i mobilizują mnie do rozmyślań gdzie i co zasadzić.

W kwietniu, kiedy sadzonki są już wystarczająco duże i mocne, wysadzam je do szklarni i do kopuł. Robimy duże dołki, dajemy na spód obornik, potem trochę ziemi kompostowej, skorupki z jajek (to najlepsze wapno), pokrzywę, wysuszone skórki bananów i trochę minerałów. Do tak przygotowanego dołka wkładam sadzonkę pomidora i obsypuję ziemią kompostową którą ubijam. Na koniec podlewam letnią wodą z efektywnymi mikroorganizmami – EM.

Mówię też moim pomidorkom, że to ich nowe miejsce, żeby rosły zdrowe, że są bezpiecznie i że będę się o nie dalej troszczyć.

Ważne jest, aby wzmacniać pomidory cały czas, wtedy nie chorują i/lub łatwiej pokonują choroby. A więc co kilka dni robię opryski wzmacniające (wywarami z ziół – mój ulubiony to skrzyp) oraz podlewam ziołowymi gnojówkami (z pokrzywy, żywokostu, rumianku, szałwii, melisy, itd.). Pryskam też lub podlewam wodą z EM. Ważne jest, aby te zabiegi robić rano zanim będzie mocne słońce. Wyjątkiem jest oprysk ze skrzypu, ten można robić w pełnym słońcu. U większości pomidorów obrywam odrosty aby nie były za gęste; zostawiam jedną lub dwie główne gałązki. Tylko krzewy z malutkimi pomidorkami zostawiam na dziko, bez zabiegu obcinania.

Pierwsze pomidory zbieramy na początku czerwca (w zależności od pogody). To jest święto zjedzenia pierwszego pomidora:) Potem zbieramy je do jedzenia prosto z krzaczków całe lato i jesień. Każdy pomidor ma inny wygląd, zapach i cudowny smak… Wszystkie maja dużo energii.

Każdy powinien doświadczać tego misterium wytwarzania własnej żywności…nawet w symbolicznej skali np. na balkonie czy na parapecie. Taka żywność smakuje inaczej, jest prawdziwa, darowana przez Stwórcę.
Jadwiga Łopata

Zapraszamy do współpracy z Do Prawdy! Kontakt: kontakt@doprawdy.info